Najnowsze Wpisy

Tempus fugit! Komentarze (0)
12. stycznia 2004 19:06:00
linkologia.pl spis.pl

                   Miało być o sesji, miało być o dziewczynach, będzie o czym innym. Muszę przyznać, że 'przelanie na papier' moich żalów, smutków i złości wydawało się cholernie dobrym pomysłem. Tak dobrym, że sobie go podarowałem. Każdy ma dni złe, a jeśli prowadzi bloga to czuje do tego tą nieopisanią chęć cierpienia za miliony, tudzież zwrócenia na siebie uwagi.

                   Ani nie mam specjalnej ochoty otwierać sobie żył ( od 9 do 15, co druga pracująca sobota), ani specjalnie uwagi na siebię zwracać nie muszę (zresztą, anonimowa forma bloga w pewien fundamentalny sposób utrudnia zwrócenie uwagi na mnie).

                   O czym wam dzisiaj napiszę? Ano, historia dość zabawna - często zdarza mi się jeździź bez biletu. Ostatecznie, daleko na uczelnię nie mam, szanse złapania są małe. Ale nie zerowe, o czym się dziś przekonałem.

                   Tramwaj, godzina mniej więcej dziewiąta. Dwa przystanki do mojej 'stacji docelowej'. Poczucie szcześcia, że 'znów mi się udało' szybko ustępuje gdy w drzwiach dostrzegam dwóch panów, oślepiajacych pasażerów blaskiem trzech śnieżnobiałych pasów, zdobiących stylowe kurteczki. Panów, których pełne niuezrozumienia spojrzenia ustępowały profesjonalizmem  jedynie mieszkańcom zoo.

                   Zbyt późno ich dojrzałem - podeszli zanim tramwaj zatrzymał się na następnym przystanku. Trudno mi opisać co nastąpiło potem, dowiedziałem się jednak dwóch ważnych rzeczy:: po pierwsze, bieg przez tramwaj, a później jeszcze kilkaset metrów jest bardzo taksujący dla zdrowia i po drugie, czasem opłaca sie kupić bilet.

                  Hmmm, to tyle na dziś. Wstep do prawoznawstwa nie nauczy się sam, a pisanie bloga to nienajlepsze wytłumaczenia braku wiedzy. Do usłyszenia!                     

enrique : :

Generalnie nie lubię blogów... Komentarze (5)
11. stycznia 2004 10:29:00
linkologia.pl spis.pl

               Większość blogów to mętny bełkot, pełen grafomanii i błędów logicznych, wyssanych z palca historii i przechwałek godnych barona Munchausena. Trudno się dziwić - blogi nie przechodzą właściwie żadnej kontroli redakcyjnej, ani merytorycznej - są tak dobre, jak dobrzy są ich autorzy, a to bynajmniej nie jest komplement.

               Sam za geniusza kartki i pióra się nie uważam, nie jestem też na tyle bezczelny, żeby niezliczone strony wypełniać historiami, które mają z rzeczywistością tyle wspólnego,  co posłanka Beger z, dajmy na to, Halle Berry. Dlaczego więc piszę tego bloga? Bo doszedłem do dwóch wniosków:  po pierwsze,  moje życie,  chociaż nie jakoś oszałamiajaco interesujące, jest na tyle dziwne, że warto byłoby o nim opowiedzieć i po drugie: każdego spotykają 'przygody' takie jak moje, a pewnie wielu z was poczuje się lepiej, myśląc: "nie jestem sam", czy wręcz "a myślałem, że to ja mam pecha".

               Powody juz znacie, czas przybliżyć chociaż trochę moją skromną personę.  Moje imię i nazwisko, ze względów oczywistych, niech pozostanie tajemnicą. Jestem studentem pierwszego roku prawa w tętniącej życiem aglomeracji, jaką niezaprzeczalnie jest Gdańsk. Trudno mnie nazwać maniakiem imprezowania, ale z drugiej strony pozostaję na tym polu na tyle aktywny, by nie zaszufladkowano mnie do kategorii przeciwnej. Posiadam multum zainteresowań, ale z powodu dyletanckiej natury żadnemu z nich nie poświecam się bez reszty. Posiadam pozbawione złudzeń (czyt. skrajnie pesymistyczne) spojrzenie na świat, a moje nader cyniczne podejście do życia spotyka się, powiedzmy sobie szczecze, z co najwyżej mieszanym przyjęciem.

               Tyle tytułem wstępu. W najbliższym czasie postaram się opisać dwie zaprzątające moją głowę kwestie: sesję egzaminacyjną i co z niej wynika, a także odpowiedzieć na pytanie: "po jaką cholerę jeszcze z Nią jestem?" (druga propozycja jest moim faworytem). Do zobaczenia (tudzież przeczytania)!

 

                                                                                                                                                                                                           Enrique

PS. Niefortunna ksywa została iu nadana przez pewną czarującą, przemiła koleżankę (mam nadzieje, że sarkaz jest ewidentny - niechciałbym się uciekać do uśmieszków).  

              

enrique : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

blogowolekcyjny | fioek | savi | grzechu | zastep | Mailing